Rozdział III
Dryń!!
Oboje się tego nie spodziewali. Chłopak lekko odskoczył, ale nie puścił dziewczyny, przez co oboje polecieli na podłogę. Cat upadła na chłopaka, siła z jaką spadła z parapetu sprawiła, że szybko wzięła haust powietrza. To przywruciło ją do życia. Chciała siępodnieść, ale chłopak na to nie pozwolił.
-Wszystko okey?- Zapytał z troską w głosie.
-Chyba tak. -Lekko skłamała Cat - A z tobą? Daj mi z ciebie zejść, muszę odebrać. Poza tym, za chwilę udusisz się od mojego ciężaru.
- Jesteś dziewczyną. Stworzono cię po to, byś była noszona, więc nie możesz być ciężka.-Wymruczał te słowa, prawie jak kot, a jego klatka zadrżała.
-Ciekawy pogląd.- Prawie bezgłośnie wypowiedziała dziewczyna, nie mogąc nic więcej z siebie wydusić, będąc oczarowaną ciepłem i ruchami jego ciała.
-To moge wstać?-Powiedziała już nieco głośniej
-A ci jak powiem, że nie?
-Będzie mi bardzo smutno, albo zaczne się drzeć, a ostrzegam, że jest otwarte okno.
-Sprytna dziewczyna.- W jego głosie słychać było nutkę strachu. - Niech ci będzie.- Nie krył rozczarowania.
Cat zsunęła się z jego torsu, a po spodkaniu z zimnymi kafelkami szybko się poderwała, co nie było dobrym pomysłem, ponieważ udeżyła się o wystający blat i spowrotem upadła na chłopaka, który szybko wypuścił powietrze, ale nic poza tym mu się nie stało.
-W pożądku?!-Szybo wysunął się spod dziewczyn, usiadł i wciągnął na swoje kolana.
-Tak.-Jękneła dziewczyna.
-Na pewno? Pożądnie przywaliłaś.
-Tak, na pewno. Idę odebrać ten telefon.- Zakończyła temat Cat, po czym podniosła się. Chciała zrobić krok, ale otępiający ból w kostce sprawił, że cicho krzyknęła, straciła równowagę i poleciała prosto w ramiona Nathana.
-Cat, co się stało?! - Spytał mocno zaniepokojony chłopak.
- Nic.
- Nie kłam mi tu kotku - zadziornie odpowiedział Nathan.
- Po pierwsze, prosiłam żebyś mnie tak nie nazywał, a po drugie mówie, że nic!- Powiedziała dużo głośniej poirytowana Cat.
- Przepraszam, ale ci nie wierzę. Pokaż nogę.
- Nie.
- Pokaż!
- Nie! I nie krzycz na mnie!
- Dobrze, przepraszam. Daj sobie pomóc. - Odparł łagodnie
- Ale nic mi nie jest.
-Skoro tak sądzisz, to po co stawiasz opór?
-Bo nie lubię, kiedy ktoś poświęca mi zbyt dużo uwagi.
- Czyli to żle, że się martwie? Poza tym, trzeba cię nauczyć, że troche uwagi poświęcone przez kogoś dla ciebie to nic złego.- Powiedział szybko, po czym nie czekając na odpowiedź wzął jąna ręce.
-Puść!
-Nie.
-Puszczaj!
-Nie.- odpowiadał ze stoickim spokojem chłopak.
-Ja chce na ziemie!
- Jak przestaniesz się kręcić, to cie zostawię, mimo mojego niezadowolenia, ponieważ jest mi bardzo dobrze, kiedy mam cię na rękach. Tobie chyba też nie jest źle, prawda? - Wyszczerzył się chłopak.
Cat nie mogła zaprzeczyć. Było jej idealnie. To tak, jakby, byli dwoma kawałkami puzzli. Pasowali do siebie. Zanim zadzwonił telefon też. Ich ciała złączyły się. Dokładnie tak, jak puzle. To było niesamowite.
-Widzisz? Nie możesz zaprzeczyć. -dziewczyna spuściła głowę pod jego spojrzeniem.
-Hej, aż tak ci z tym źle?
-Nie, po prostu...- Dziewczyna nie wiedziała co powiedzieć.
-Nie ważne. Trzeba zobaczyś tą twoją kostke, czy to coś poważnego. Nie wybaczył bym sobie, gdybym coś ci zrobił.- Cat zarumieniła się pod spojżeniem jego zielono niebieskich oczu.
-Teraz proszę, nie wyrywaj się, a ja położę ci ena stole i zobaczę jak to wygląda, okey?
-Okey. - Nathan delikatnie położył ją na stole i wyprostował jej nogę, delkatnie obracając ją w swoją stronę.
~
-Skręcona.-westchnął Nath.
- Ale jak? - Jęknęła dziewczyna.
- Może, kiedy zadzwonił telefon i oboje upadliśmy, jakoś ją wykręciłaś. - Mruknął niezadowolony chłopak.
- Ale jak ja będę sięruszać?
- Tak. - Odpowiedział szybko i wziął ją na ręce.
- Postaw mnie, może uda mi się jakoś kuśtykać.
- Nie ma mowy. Możesz w ten sposóbsobie narobić, tylko więkrzą krzywdę.
- To kupię sobie kule.
-Nie! - Chłopak podniósł głos, a dziewczynę zatkało.
- Dlaczego nie?
- Po pierwsze czuję się odpowiedzialny, za to co zrobiłem, po drugie nie pozwole, żebyś płaciła za moją słabość, a po trzecie, nie dasz rady chodzić o kulach całybi dniami!
- Czyli uważasz, że jestem dziewczyną, czyli jestem za słaba, żeby chodzić o kulach?!
- Nie! Po prostu, znam ludzi i wiem, że potrafią znęcać się nad innymi, szczegulnie słabszymi od nich.
- Chciałabym cię poinformować, że wiem też co nieco o życiu, chodzę codziennie do szkoły, a ty zaśpieważ kilka razy, masz kupę forsy i siedzisz sobie gdzie tylko chcesz, a usługują ci... - Tu chłopak nie wytrzymał i zatkał jej usta dłonią.
- Nie wiesz o mnie nic, wiec proszę cie, abyś mnie nie oceniała tak pochopnie - wysyczał - poza ttym, tylko chcęci pomóc. - Opuścił ręke. Cat spojżała na niego lodowato.
- Skoro nic nie wiem, to proszę wytłumacz mi. Poza tym, skoro cię tak uraziłam to ja cię nie trzymam.Nie prosiłam cię o pomoc, więc jeśli chcesz, to proszę droga wolna, możesz sobie iść. Dam radę sama.
- Nie sądze. - Odparł lodowatym tonem. Po czym wziął apteczkę, którą wcześniej przygotował i zaczął owijać jej kostkę bandażem.
- Zostaw. Dam sobie radę.
- Nie.
- Możesz przestać udawać takiego szlachetnego?!
- Wcale nie udaję. Już mówiłem. Jestem po prostu odpowiedzialny za swoje czyny, okey?!
- Akurat. - Skwitowała pod nosem Cat.
- Co tam mruczysz pod nosem kotku? - Ostatnie słową spycjalnie podkreślił.
- Nie nazywaj mnie tak! - Wrzasnęła dziewczyna.
- Bo comi zrobisz...kotku? - Odparł tak lekkim tonem, jakby rozmawiał o pogodzie.
- Nie bój się o to. Twoja święta główka gwiazdy niech się tym nie przejmuje.
- Przestań! - Ze zdenerwowania zapomniał nawet dodać kotku.
- Bo co mi zrobisz? - Głos dziewczyny był tak lodowaty, że zrobiło się jej samej aż zimno. Nie panując nad tym, zorientowała się, że ma dreszcze. Ale to nie było od jej głosu.
- Cat, wszystko okey? - Zapytał przybierając nagle zatroskany wyraz twarzy.
- A co cię to obchodzi? Tylko kostka jest twoją winą i tylko tym się powinieneś przejmować.
- Cat, słuchaj, przepraszam, okey? A teraz powiedz, gdzie masz coś ciepłego?
- Na górze w szafie. Ja pujdę.
- Nie.
- Ale..
-Nie! - Ton jego głosu nie przyjmował sprzeciwu.
- Dobra, zostanę tu... - Chłopak już miał wyjść, kiedy przerwała mu szybko
-Poczekaj!
-Co?
-Wyjdź tędy - dziewczyna pokazała drugie drzwi - Zpomnieliśmy o Av!
- O cholera. Dobra dzięki.
Od razu po tym jak zniknął chłopak w drógich drzwaich pojawiła się Av.
-A gzie Nathan? - Zawołała z boleścią.
- Poszedł sobie.
- Ale dlaczego?
-Powiedział że nie może zostać dłużej - skłamała Cat.
- Szkoda. Dobra, to widzimy się jutro.
- Pa.
Ave wyszła bardzo szybko, co do niej nie pasowało, ale nie przeszkadzało Cat. Zsunęła się ze stołu i podeszła do telefonu mimo iż sprawiło jej to trudność. Noga z bandażem była w górze,ale zimne kafelki sprawiły, że dreszcze się nasiliły. Popatrzyła na ekran. Mila dzwoniła. Wysłuchała wiadomości. Mila nie wróci dziś na noc. W sumie to dobrze. Nie zobaczy Nathaniela, a on szybko nie wyjdzie. Odłożyła słuchawkę, podeszła do lodówki, wyjęła mleko, nalała do szklanki i włożyła je do mikrofali. Musiała wypić coś ciepłego. Do tego włączyła czajnik i zaczęła poszukiwania herbaty. Nie zajęło jej to długo. Zaparzyła herbatę i podeszła do mikrofali i wyjęła mleko, kiedy wrócił Nathan.- O kurde - zaklęła w myślach dziewczyna. Chłopak podszedł do niej sztywno zabrał mleko z jej ręki, położł najbliżej jak sie dało, po czym narzucił na Cat jakiś sweterek, podniósł bez najmniejszego problemu, posadził na ksześle, przyniósł kubek z ciepłym mlekiem i usiadł naprzeciwko niej. Wszystko zrobił jak robot.
- Po co wstałaś? - Spytał zmęczonym głosem.
- Chciałam zrobić sobie coś ciepłego do picia. - Wychrypiała cicho dzewczyna i spuściła głowę.
- Mogłaś poczekać.
- Nie. Poza tym, musiałam zobaczyć kto dzwonił i dlaczego.
- Mogłaś poprosić chociaż tą dziewczyne, która dalej siedzi w saonie.
- Nie siedzi. Wyszła, przed chwilą.
- To mogłaś poczekać na mnie.
- Nie.
- Dlaczego?
- Boże odczep się ode mnie! - Nagle wybuchła Cat, przez co chłopakowi na twarz wpłynęło zdziwienie. - Jestem na policji, czy co? Czujęsię jak na przesłuchaniu! Zostaw mnie w spokoju! To jest mój dom, i moge sobie robić w nim, co mi się żywnie podoba! Myślisz, że jak jesteś sławny, to ci wzystko wolno?! Myślisz, że możesz sobie tak po prostu wejść do czyjegoś domu i będziesz wszystkim rozkazywał?! - Dziewczyna płakała, nie przestając krzyczeć na chłopaka -Myślisz, że nie jestem w stanie nawet zapażyć sobie herbaty, kiedy jest mi zimno?!- Chłopak powoli wstał, podzedł do Cat, którą wstrząsnął szloch podniusł ją lekko, usiadł i posadził sobie na kolanach.
- Nie płacz - wyszeptał jej do ucha.
- Zostaw mnie w spokoju - załkała.
- Nie. Teraz nie mogę. - Szepnął przytulając ją do siebie. - Potrzebujesz mnie. - Dziewczyna wtuliła się w chłopaka. - Zaniosę cie do łóżka.
- Zostań u mnie na noc.
- Chciałbym, ale twoi rodzice niebyliby zachwyceni.
- Moich rodziców tu nie ma i nie będzie. A opiekunka, która wtedy dzwoniła powiedziała, że będzie jutro.
- W takim razie zostanę. - Uśmiechnął się pokazując szereg białych zębów.
Fajne..ale raz na niego wrzeszczy, a później mu mówi, żeby został na noc..O.o
OdpowiedzUsuńThe fuck? Innymi słowy. ^^